×
manifest wystawy artyści kontakt archiwum o nas

Galeria Sztuki Nowy Warzywniak
działa w ramach Fundacji Wspólnota Gdańska.
Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego.
Wesprzyj kulturę i sztukę przekazując 1% podatku:
KRS 000286430

2020.02.03 - 2020.03.15, 10.00-20.00
wernisaż 3 lutego 2020, godz. 19.00

NIE/WYPALENI - KATARZYNA WOLSKA

Katarzyna Wolska urodziła się i mieszka w Gdańsku. Pracuje w firmie brokerskiej.
Edukację artystyczną rozpoczęła w 2009 w Gdańskiej Szkole Artystycznej. Tworzy prace ceramiczne. Pisze wiersze. W 2017 roku została przyjęta do Związku Polskich Artystów Plastyków. Jest związana z Gdańską Grupą
Ceramiczną Nie/Wypaleni.
Artystka o swojej twórczości: Inspiruje mnie codzienność przepleciona światem wymyślonym, fantastycznym, baśniowym. Uczestniczyłam w wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych,m.in. w Gdańskiej Szkole Artystycznej, w Galerii Sztuki Warzywniak, w Pałacu Opatów oraz w Dworku Sierakowskich.
Otrzymałam wyróżnienia w trzech edycjach sopockiego konkursu "WIERSZ PLUS" (2015, 2017, 2019).
---------------------------------
ANNA CIROCKA.
Recenzja wystawy ceramiki Katarzyny Wolskiej 

Kilka dni miałam przyjemność gościć w pracowni malarskiej pewnej gdańskiej artystki i obserwując zmianę plam farby w studium martwej natury sięgnęłam po leżącą na stoliku książkę. Zainteresowały mnie zdjęcia i rysunki dłoni. Inspiracją zatem do napisania recenzji nie musi być wcale wernisaż wystawy i rozmowy z artystami, ani nawet sztuka tam prezentowana. Oczywiście, ona musi być punktem wyjścia i głównym bohaterem tekstu, ale inspiracją może się stać dłoń ludzka z całym spektrum jej możliwości. I pytanie, czy to myśl jest wolna, czy dłoń jest wolna? Co jest bardziej myślące? Rzeźba ceramiczna może być dla artysty źródłem stałego rozwoju, ciągłych odkryć i inspiracji, bo sama technika pracy z żywiołami stanowi wyzwanie. Podczas, gdy formę tworzoną z gliny można kształtować własnymi dłońmi, przenosząc na nie inwencję, bezpośredni impuls z głowy, to w czasie wypału w piecu glina tylko częściowo poddaje się woli sprawczej artysty. Forma pozostaje, ale szkliwa i inne media, jak w przypadku ceramiki Katarzyny Wolskiej, przybierają barwy często niespodziewane i niemożliwe do wcześniejszego ustalenia.
W prezentowanej aktualnie w Oliwskim Ratuszu Kultury ceramice artystka nie stworzyła form użytkowych, czy rzeźb, które skłaniają do zapoznania ręki z wypukłościami, czy nieregularnymi, gładkimi formami. To dekoracyjne, poskładane z wielu elementów rzeźby, których wspólnym mianownikiem jest... nieduży piec do wypału. Segmenty ceramiki łączone w wieloformy nie są zabiegiem przemyślanym w sensie celowego tworzenia ich kawałek po kawałku, ale ograniczaniem się do możliwości pieca. Artystka musi wypalać drobne elementy, a następnie łączyć je w całość. Jednak te ceramiczne wieloformy, dodatkowo spajane innymi materiałami, dają wrażenie lekkości formy. Czy zatem artystka kontroluje proces twórczości i na ile jest to możliwe? Metodyczne tworzenie twarzy, elementów ciał, żmudna praca dłoni są stwórcze i możliwe do skontrolowania, ale w dalszym etapie, kiedy ceramika jest szkliwiona i ponownie trafia do pieca efekt nie zawsze jest możliwy do przewidzenia. W jednej z rzeźb wypalonej na czarno, artystka niezadowolona z uzyskanej w wyniku działania temperatury barwy, zdecydowała się pokryć ją farbą akrylową i ponownie wypalić. Uzyskała efekt przenikającej się czerni i ciemnej zieleni.
Dzieła są wysmakowane, wykonane z dbałością o szczegóły, ale rzeźby postaci nie mają kanonicznej doskonałości. Wszystkie artefakty z ceramiki zdają się być wykonane dla przyjemności patrzącego: suknia z czerwonych kwiatów w swojej obfitości, witrażowe skrzydła ważki lub motyla, smukłe nogi i szyje o estetyce medialnej. Kiedy jednak podchodzi się bliżej, albo wchodzi się głębiej w siebie, okazuje się, że kwiaty ściskają ciało i duszą je, skrzydła ze swoją monochromatycznością to skrzydła ćmy, a smukłe nogi unoszą się w stanie nieważkości i nie są w stanie przenieść mnie z miejsca na miejsce.
Sama artystka mówi, że największą jej inspiracją jest codzienność. W jej codzienności dużo jest baśni i świata wyobrażonego, równoległego. Rozpoczynając pracę z gliną, ogólna wizja jest przemyślana, ale w trakcie tworzenia często ulega ona zmianom. Ulubioną techniką jest dla niej wypał raku, czyli z japońskiego „radość”. To dawna, tradycyjna metoda, która powstała w XVI wieku w Kioto i jej warunkiem jest ręczne formowanie kształtu, stosunkowo niska temperatura wypału, a po wypaleniu glina jest poddawana redukcji, czyli stygnięciu w wodzie lub kotle z papierem. Zasadą nadrzędną i znamionującą pokorę wobec materii ziemi jest to, że, jak mówi artystka: „w ceramice nie ma błędów, są tylko nieoczekiwane rezultaty, które mogą cieszyć nieraz bardziej, niż pierwotna wizja”.
Początkowo chciałam opisać dwie prace („Ćma 1” i „Ćma 2”, wypał raku, 2019, wysokość 44 cm), w których artystka zastosowała różne techniki artystyczne. Punktem wyjścia jest ceramika, raz lub dwukrotnie wypalana w zależności od tego, czy dzieło jest szkliwione, czy pozostaje surowe. Kolejną sprawą jest łączenie ceramiki z drewnem, metalem i szkłem. Skrzydła zostały wykonane metodą witrażu, a więc scalania poszczególnych, uważnie wyciętych fragmentów szkła za pomocą przetopionej miedzi. Zastosowanie kilku materiałów i opracowywanie każdego z nich było żmudną, pokorną pracą z kilkoma żywiołami natury. Dodatkowo efekt migotania skrzydeł w świetle został podkreślony drobinkami potłuczonego szkła sklejonego ze szklanymi płytkami. Ich obecność nie organizuje przestrzeni, nie panuje nad nią, ale rozbudza świadomość i staje się impulsem do rozmyślań. Zanim odkryłam tytuły dzieł, pierwsze skojarzenie to był Raj Utracony i upadłe anioły, czyli co kto czyta, przekłada na rzeczywistość widzialną. Stąd już, od Miltona i wygnania ludzi z Raju blisko mi było do kolejnej rzeźby, wokół której zbudowałam własną narrację.
Moje drugie spojrzenie na wystawę skupiło się zatem na zupełnie innej pracy. Rzeźba „Strażnik” (wypał raku, wysokość 58 cm) to połączenie ceramiki, drewnianej skrzynki z szufladą i szklanej formy. Pozwolicie, że sięgnę do literatury dawnej i przytoczę pewien cytat: „Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł.” Skąd skojarzenia biblijne poza lekturą „Raju Utraconego”? Popatrzcie na uwięzionego człowieka. Owoc leżący przed nim jest tematem rozważań. Człowiek nie wie jeszcze, czy ma go skosztować, ale zrobi to. Jest to jedyne wyjście z sytuacji bezruchu twórczego. Ludzkość uwięziona w ideach boskich miała możliwość wyboru: zejść z drzewa i zacząć rozniecać ogień, malować na skałach wizerunki zwierząt, tworzyć narzędzia, przedmioty dekoracyjne, budować domy. Żeby to zrobić, musiała zjeść owoc, w jednych źródłach będący jabłkiem, w innych granatem lub figą. Człowiek musi zacząć żyć, uwolnić się ze szklanej pułapki i pójść dalej. Decyzja i wolna wolna są największą siłą i najbardziej sprawczą rzeczą. Popatrzcie jednak na wiotkie, efemeryczne dłonie w rzeźbie Katarzyny Wolskiej. Ich sprawczość stanie się za chwilę, kiedy podejmie decyzję o chwyceniu owocu. Z niebytu w decyzyjność. To jest praca o początku i końcu, o tym, że decyzja jest ważna, że każdy uczynek ma konsekwencje, często dosłownie odczytywane jako dramat ludzkości, ale bez tego dramatu nie zrobilibyśmy ani jednego kroku do przodu.
Ręka artysty jest narzędziem, które tworzy materialność rzeźby. Sięgając do myśli antycznej, Arystotelesa, który uznał mózg i inwencję twórczą za punkt wyjścia do sprawczej siły ręki, można podjąć dyskusję na temat możliwości oszukania mózgu działaniem ręki. W ceramice, kształtowaniu gliny dłońmi przeprowadzenie takiego dowodu wydaje się, przynajmniej teoretycznie, najprostszym wyjściem. Dłoń lepi pewną ideę wynikającą z myśli, ale powstająca forma często wykracza poza pierwotną ideę i zostaje uznana przez głowę jako ostateczna. Sprzężenie zatem mocy twórczej dłoni z ideą rodzącą się w głowie tworzy silną zależność między dotykiem, a wzrokiem.
Odnoszenie się do antyku, do mitologii, do historii biblijnych przetransponowanych w sprawczą siłę dłoni jest dokładnie tym, co stanowi o moich subiektywnych odczuciach względem ceramiki w ogóle, a nawet sztuki w ogóle. Podstawowym pytaniem, na które trzeba sobie odpowiedzieć, kiedy chce się kupić sztukę, to taka, czy będziemy z nią mieszkać i znajdować kolejne warstwy we własnej pamięci, w doświadczeniu. Filtrem najbardziej prawdziwym jest subiektywny odbiór. Wszystkie prace artystki są na sprzedaż.
Katarzyna Wolska ukończyła Gdańską Szkołę Artystyczną i z kilkorgiem artystów stworzyła Gdańską Grupę Ceramiczną NIEWYPALENI. Od 2017 roku członkini Związku Polskich Artystów Plastyków. Tworzy ceramikę, maluje i rysuje.
Wystawa ceramiki Katarzyny Wolskiej w Oliwskim Ratuszu Kultury do 15 marca 2020 roku.



 

 
<< powrót